Świat zaskakuje Nas swoim tempem dopiero w momencie, gdy nie jesteśmy w stanie dotrzymać mu kroku. Pędzi na łeb na szyję, zostawiając kulejące jednostki daleko z tyłu. Podczas gdy wspinasz się po schodach, on z szyderczym uśmiechem zjeżdża po poręczy, nawet nie tłukąc sobie boleśnie tyłka, co prawdopodobnie stałoby się Twoim udziałem, jeśli tylko byś spróbował tego samego.
A kiedy w końcu uda Ci się go złapać,
chociaż na moment, na krótką chwilę, zazwyczaj sprytnie wymyka się z radosnym piskiem, podobnym do tego, który towarzyszy dzieciom uciekającym przed rodzicami. Zupełnie jakby krzyczał: ,,Hej ty! Złap mnie! Przecież jestem Ci potrzebny. Beze mnie nie istniejesz!"
wycieczek chorego kolana, ciąg dalszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz